Herb Bończa - Przedruk z Herbarza Polskiego autorstwa Kaspra Niesieckiego, Leipzig 1839-1846

W polu błękitnem, Jednorożec biały, do konia podobny, przedniemi nogami w górę wspięty, jakby w biegu zapędzony w prawą tarczy, na czele róg kończaty: nad hełmem i koroną pół takiegoż Jednorożca, jaki jest na tarczy. Okolski pole Bończy czerwone naznacza, inni Jednorożca w lewą tarczy obróconego głową sztychują. Paprocki w Gniazdzie fol.79. o herb. fol.476. Bielski fol.77. Okolski tom. 1. fol. 62. Liber Klejn. Siła jest domów we Włoszech, Francyi, Niemczech, Brytanji, Szląsku, które tymże właśnie kształtem Jednorożca w swym herbie noszą. O tych Petrasancta cap. 54.

Kwestya jest między wielą autorami zagęszczona, czy są na świecie Jednorożce. Twierdzą ze są, Plinius, Aelianus, Solinus, Połyhist. cap. 5. Ś. Izydor, i inni. Opisują go zaś takim kształtem. Zwierz do konia podobny, nie tylko symetryą ale i wielkością, atoli kark bardziej jeleniemu akkomodujący się, na czele róg mu jeden wyrasta, dwa albo trzy łokciowy, ogon jak u dzika, nogi jak u słonia, ale w biegu daleko chybkoscią słoniów przechodzi. Z tego tu opisania Jednorożców owo urosło aenigma: Cervum fronte refert, Elephantum sed pede, cauda aprum, voce bovem, corpore prodit equum. Przydają ciż autorowie, że go żywcem dostać już dorosłego nikt nie może, chyba młode bardzo dzieci jego, ale więc takiego fortelu na jego usidlenie zażywają. Pannę mu pięknie ustrojoną stawiają, którą zaoczywszy, swojej z natury dzikości prawie zapomina, jak łaskawy jaki baranek, tak sobie z nią igra, dopóty, dopóki sen go nie zmorzy, dopiero zasadzeni myśliwcy wypadają, i róg mu odcinają: zkąd i symbolista nad nim przypisał: Virgineo mansuescit amore. Róg zaś ten jego, doświadczone na wszystkie trucizny lekarstwo, bo wpuszczony w zarażoną od jadowitych gadzin wodę, uczyni zaraz zdrową: dla którego swego przymiotu, nie masz żadnego Pańskiego lamusu, gdzieby jednorożcowe rogi, albo za osobliwszy prezent nie pokazywano, albo żeby go w złoto bogato nie oprawiano, z tą niezbitą opinią, że to prawdziwe jednorożca łupy.

Z drugiej strony Grzegorz wielki lib. 31. Moral. c. 13. Tertullian. lib. 2. contra Idol. cap. 10. Origenes, Andreas Marinus, Kircher in mundo subterraneo lib. 8. fol. 66. Szentivani in Curios. Miscell. part. 1. dissert. 10. tak opisanego zwierza za pozorną bajeczkę rozumieją. Nie przeczą najmniej ci autorowie, żeby się nie miały znajdować na świecie Rinocerotes, albo Nosorożce ( luboć S. Hieronim tłómacząc z Hebrajskiego, Rem, za jedno rozumie, tak Jednorożców albo Monocerotes, jako i Nosorożców) jakie więc na amfiteatrach Rzymskich na widowisko sprowadzano, to jest zwierzę wielkością do byka podobne, lubo trochę dłuższe, kształtem do dzika, o jednym rogu nie zbyt długim, nie na czele jednak, ale na nozdrzach wyrosłym. Przyznają i to, że są osły Indyjskie jednorożne, u których róg na czoło wychodzący, od korzenia szerszy z lekka się w koło zakręca. O dzikich kozach w Indyi toż przyznają, że im jeden róg na głowie wyrasta, ale najwięcej na cztery piędzi długi. Wyżej zaś określonego Jednorożca, żaden nigdy nie widział, słusznie tedy za zmyślonego mieć go każą.

A ponieważ na wielu miejscach rogi jednorożcowe za prawdziwe prezentują i chowają, jako w Paryżu w kościele Ś. Dyonizego, na pięć łokci długi; w Argentoracie, tak wielki, jak słusznego mężczyzny statura być może, w Weneccyi u Ś. Marka, i gdzie indziej; Ks. nasz Kircher wnosi z poważnych racyi; że te nie są jednorożcowe prawdziwe, ale rybie rogi, któremi ich natura uzbroiła przeciwko Wielorybom w lodowatem morzu znajdującym się, takiej dzielności; że w źródlaną wodę włożone, gdy się jej kto napije, nie tylko trucizny zbywają, ale i inne paroxyzmy leczą. Inne zaś tym podobne rogi, że się częstokroć w ziemi rodzą (świadczy tak Kircher jako i Szentywani) przez niedościgłą natury operacyą. Do których autorów odsyłam czytelnika, mnie o tem dosyć namienić.

O początkach tego herbu, żaden nie pisze, na te się tylko zgadzają, że ze Włoch zaraz przy pierwiastkach wiary chrześcijańskiej w Polszcze, w te tu kraje nasze przeniesiony. Według niektórych przyszedł z Klemensem biskupem Kruświckim, albo Kujawskim. Ten po Lucydusie pierwszym tego miejsca infułacie w roku 994. wstąpił na tę stolicę, od Benedykta Papieża tego imienia siódmego potwierdzony, a w Smogorzewie ciało jego pochowane leży: to wypisał Paprocki na co przywodzi Długosza, ale omylnie: bo Długosz w roku 1005. powiada, że ten Klemens na Wrocławskie w Szląsku wstapił po Urbanie zmarłym, nie na Kruświckie, a umarł roku 1027. i Damalewicz wszystkich biskupów Kruświckich albo Kujawskich osnowę, od początku, aż do lat swoich przeciągnąwszy, o Klemensie żadnej wzmianki nie uczynił; do tego, ponieważ w Smogorzewie pochowanego być mieni Paprocki, toć znać, że był Smogorzewskim biskupem, albo jako ich teraz zowią Wrocławskim na Szląski, (pomieważ pierwsi tego miejsca infułaci, tam się chowali) nie Włocławskim albo albo Kruświckim. Siedział na tej katedrze, według Długosza lat dwanaście, luboć Glinka w swoim Jednorożcu twierdzi, że od Benedykta VII. Papieża ten Klemens był wysłany do Mieczysława książecia Polskiego, żeby go był od bałwochwalstwa i wielożeństwa odciągnąwszy, do wiary chrześcijańskiej nakłonił; którego tenże sam Mieczysław, zażył w legacyi do książęcia Czeskiego, o Dąbrówkę w małżeństwo prosząc: trzydzieści i cztery lat (powiada) że na tej stolicy siedział, żył według niego lat sto piętnaście: ztemwszystkiem, i w tem wieku żadnego siwego włosa na nim nie było; dwunastu ubogich u stołu swego żywił: ale że te rzeczy Glinka tak dawne opisuje, a żadnego autora nie przywodzi, i owszem przeciwko inszym historykom, zda się rzecz być podejrzana.

Drudzy popierają, że z Prokulfem biskupem Krakowskim przyszedł ze Włoch mąż znaczny Mierzb nazwany z tym herbem w roku 988. (cale nie Włoskie słowo Mierzb, suspicyą o tej powieści podejrzanej czyni) ten od Mieczysława monarchy Polskiego wdzięcznie przyjęty, i w dobra opatrzony, gdy brat jego Klemens biskupstwo wziął Kruświckie, on przy kluczu Kozłowskim w Mazowszu nie daleko od Czerwieńska wieś założył, i Bończa nazwał: które i podziśdzień mówi Paprocki jeszcze na tychże dobrach dziedziczy: jest i w Chełmskiej Bończa wieś, ale ta zda mi się już później od Sienickich tego herbu i tych dóbr possessorów intytułowana. Bończy zaś przezwiska okazyi domyśla się Okolski i Ks. Rutka, że prawi temu Mierzbowi Bonifacy imię było, co Polskim na ten czas językiem jednoż znaczyło co Bończa, a tak i herb, i on, i dobra Bończa nazwane. MS. Rozrażew. powiada, że tę familią z Włoskiego Bontempo zwano, to jest dobry czas, zkąd w Polskim języku przerobione Bończa imię urosło. Tegoż samego Mierzba dwóch synów rachuje Paprocki pod rokiem 1061. Mikołaja i Bogusza, którzy się pisali z Wścieklic, tych obudwu Lambert Zula biskup Krakowski razem z Świętym Stanisławem Męczennikiem na kanonią Krakowską podwyższył. Pewny autor przydaje, że obadwa ci bracia jednego się dnia urodzili, jednegoż i pomarli.Starowolski in Vitis Episcop. Cracovien. z Długosza o samym tylko Mikołaju z Wścieklic herbu Bończa wspomina, że od Lamberta kanonikiem był kreowany. Bogusz z Ziemblic do Półkoziców należy. Kładzie potem Paprocki Bogusława z Wścieklic pod rokiem 1100. z pewnego przywileju. Jan Schedeland, albo go jako inni piszą Szotland biskup Chełmiński tegoż herbu Bończy używał, o którym mówiłem pod biskupami Chełmińskimi.

Herbowni.